ZDROWE I KOCHANE

e60d07ad0307289215066378fe8b6365

Jeśli pierworodny ma dostać nowe łóżeczko lub ma zmienić miejsce spania, jeśli jadać będzie przy innym stole lub siedzieć w nowym, wy­sokim krzesełku zamiast na kolanach matki, jeśli ma być zapisany do przedszkola wszystkie te zmiany powinny być wprowadzone w takim czasie, by pierworodny mógł je zaakceptować przed urodze­niem się brata lub siostry, by faktu tych narodzin nie wiązał z przykrymi dla siebie doznaniami. Pamiętajmy, że jedna niespodzianka może być przy kra, dwie — mogą zaskoczyć i zburzyć radość, więce niespodzianek może spowodować szok i zachwiać po czucie bezpiecznej egzystencji.Zdrowe, kochane i kochające dziecko stara si radować swych rodziców, sprawiać im przyjemność wywoływać uśmiech i aprobatę. To zachowanie moż stać się przyczyną kłopotów, gdy dziecko w sposó prymitywny, ale logiczny rozumuje: „To małe je:całkowicie bezradne. Rodzice kochają je. A więc ja również będę bezradny, a wtedy i mama, i ojciec będą mnie kochać tak samo mocno”.I oto obserwujemy 3- i 4-letnie dzieci domagające się karmienia przęz smoczek, siusiające do majtek, odmawiające chodzenia na spacerze. Odczuwany jmimo wszystko podziw i czułość dla maleństwa jest dodatkowym bodźcem skłaniającym do naśladowa­nia niemowlęcego zachowania i upodabniania się do  niego.

PODSTAWOWE ZADANIE

pobrane

Gdy dziecko dochodzi do wniosku, że ta mała, ab­sorbująca istota przyniesiona do jego domu pozosta­nie w nim na stałe, zadaje sobie pytanie: „Czy ona )dbierze mi matkę i ojca?” Dla małego dziecka mi­łość jest jak ciastko. Odciąć kawałek ciastka i oddać comuś innemu to znaczy zostawić za mało dla siebie, >ez względu na to, jak wielkie jest ciastko. Każde Iziecko pragnie mieć swych rodziców wyłącznie dla iebie.Kilkuletnie dziecko odczuwa dotkliwie pozbawie­nie je uwagi oraz tkliwości matki i dlatego gniewa się na niemowlę i na nią za to, że nie jest już tym jedynym, najważniejszym. Ale prócz tego przykrego nie tylko dla otoczenia, lecz i dla samego dziecka uczucia, pierworodny gotów jest czuć się dum­nym z posiadania brata lub siostry i przywiązać się do maleństwa. Trzeba mu jednak pomóc w tym trudnym zadaniu.Podstawowym zadaniem rodziców jest dokonanie nieuniknionych zmian przed pojawieniem się w domu nowego dziecka.

CEL W ŻYCIU

ludzie-sukcesu-1070x600

Naszym celem powinno być przygotowanie starsze­go dziecka do zmiany, jaka nastąpi w jego życiu. Dziecko powinno te zmiany przyjąć jeśli nie przy­chylnie, to choćby tylko spokojnie, bez uczucia ja­kiegokolwiek zagrożenia. Przygotowanie pierworod­nego dziecka do mających nastąpić zmian powinno więc polegać nie na bagatelizowaniu oczekiwanego zdarzenia, nie na apelowaniu do rozsądku i starszeń­stwa (wobec zagrażającego niebezpieczeństwa nasze dziecko będzie wolało być pieszczonym i jedynym głuptasem niż mądrym, samodzielnym dzieckiem), nie na tłumaczeniu, że w przyszłości smutno jest żyć bez brata lub siostry. Takie argumenty nie tra­fiają do dziecka. Ono, w wyniku naszych starań, rozumnej troski i nieustannej gotowości służenia nie tylko pomocą, radą, ale i sercem, powinno ufać w swoje siły, wierzyć, że potrafi uporać się z każdą niewygodą i zmartwieniem, bo wokół niego są przy­jacielscy, dobrzy ludzie, bo wokół jest życzliwy i piękny świat.

TROSKA RODZICÓW

pobrane (1)

Troska rodziców o uchronienie dziecka przed smutkiem towarzyszącym umieraniu bywa niekiedy tak wielka, że kierujący się nią rodzice odmawiają kupienia chomika, kanarka lub innego zwierzątka, byleby tylko dziecko nie musiało doznać straty. A tymczasem dziecko nie ochraniane nadmiernie i prze­sadnie przed smutkiem, jaki towarzyszy stracie istoty, którą kochało, otrzymuje ważne lekcje o życiu i śmierci, o kochaniu, stracie, i znów o kochaniu. Pewnego dnia te doświadczenia mogą okazać się po­żyteczne, mogą pomóc w udźwignięciu straty praw­dziwej i głębokiej.Gdy dzieci z naszego pokolenia dostrzegały zmieniający się wygląd matki, będący zapowiedzią powiększenia się rodziny, i w związku z tym zada­wały kłopotliwe pytania, rodzice bagatelizowali tę niezdrową, jak ją nazywali, ciekawość. Wychodzili z założenia, że z chwilą urodzenia się nowego dziecka starsze przestanie się niepokoić i przejawiać zbytnią ciekawość. Współcześni rodzice wiedzą już, że sprawa wcale nie jest taka prosta, że pojawienie się nowego dziecka w domu może być prawdziwym kryzysem dla dziecka starszego. Nasz pierworodny syn czy córka potrzebuje zarówno pomocy, jak i zachęty do podołania nowym uczuciom (może bowiem odczuwać niechęć, żal, a nawet nienawiść i z powodu tych uczuć może być bardzo nieszczęśliwe i zawstydzone), do znalezienia najwygodniejszych i najrozsądniej­szych sposobów współżycia z rodzicami, z absorbu­jącym malcem i z samym sobą.

JAK WYJAŚNIĆ DZIECKU?

rodzice

Jak jednak wyjaśnić dziecku to, czego sami dob­rze nie wiemy, nie rozumiemy, przed czym od­czuwamy lęk? Chcemy jak najlepiej, a nie umiemy, nie potrafimy, bo nikt nas tego nie nauczył. Odpo­wiadając dziecku na pytania dotyczące końca życia popełniamy błędy znacznie poważniejsze od tych, które zdarzają się nam, gdy mówimy o życia po­czątku. Pragnąc oszczędzić dziecku szoku, bolesnej konfrontacji z bezlitosnym, a nieuniknionym, mijamy się z prawdą, snujemy mgliste niedomówienia, za- plątujemy się w skomplikowane wywody, aż wresz­cie doprowadzamy dziecko do wcale niebagatelnych konfliktów wewnętrznych.Wszystko, co żywe, musi się zmęczyć, zestarzeć i wreszcie odejść, by uczynić miejsce temu, co młode, silne, prężne. Czasem oczywiście zdarza się, że od­chodzi człowiek młody, którego organizm nie może podołać chorobie lub urazom, ale są to wypadki w ogólnym rozrachunku bardzo rzadkie. Umierają ludzie, zwierzęta, kwiaty. Jest czas życia i czas śmierci. Nie brońmy się przed tą trudną rozmową z dziec­kiem. Starajmy się uczynić ją możliwie naturalną, prostą, co oczywiście nie jest równoznaczne z baga­telizowaniem faktu odejścia.

WIELE KANONÓW KULTURY

images

Wiele kanonów naszej kultury każe nam hamować uzewnętrznianie żalu i kontrolować samych siebie w momentach największej rozpaczy. Boimy się, że depresja i reagowanie płaczem na tragedię jest o- znaką słabości. A przecież gdy czasem pozwalamy sobie na taką słabość, to odczuwamy wielką ulgę i uciszenie, zwłaszcza gdy jest ktoś, kto otrze łzy i położy serdeczną dłoń na głowie. I choćby ta ulga była tylko chwilowa, liczy się ona w procesie akcep­towania straty i powrotu do równowagi.Aby przygotować dziecko do zaakceptowania śmierci, z którą nie zetknęło się jeszcze, a z którą będzie musiało się spotkać pewnego dnia, należy pomóc mu zrozumieć naturalność tego faktu.Choć nie wiem jak pragnęlibyśmy tego, nie uda się nam na długo ustrzec dziecka od zetknięcia ze śmiercią, z problemem odejścia, zniknięcia na zawsze. Śmierć, podobnie jak urodzenie, jest niezaprzeczal­nym, nieuniknionym, najprawdziwszym faktem ży­cia, jego częścią składową. I tak jak nikt inny, tylko matka i ojciec powinni podać dziecku biologiczną prawdą o poczęciu nowego życia, prawdę o urodzeniu rozwoju, tak również od nich powinna dotrzeć do dziecka prawda o śmierci.

ODZYSKANIU RÓWNOWAGI

2

Do odzyskania równowagi psychicznej po ciężkim szoku, jakim jest śmierć ojca lub matki, albo równie ciężkim, jakim jest śmierć brata lub siostry (a więc dzieci też umierają!), dziecko wymaga wielkiej cierpliwości i kochania. Musi przecież zrozumieć uczucia, które nim szarpią, musi nazwać je, wyrazić, musi wreszcie je przezwyciężyć.Łatwiej jest dziecku podołać smutkowi i lękom, gdy widzi, jak dorośli ludzie, których kocha i którym ufa, radzą sobie z żałobą. Dlatego też nie trzeba chronić dziecka przed prawdą, nie trzeba ukrywać przed nim bólu naszego serca, nie trzeba też zwal­niać go od obowiązku oddawania hołdu pamięci zmarłej osoby.Nie ukrywajmy naszego cierpienia po śmierci dro­gich nam osób. Dziecko zaakceptuje nasz ból, jeśli przejawimy go w sposób naturalny, bez egzaltacji i bez nienaturalnego opanowywania doznawanych emocji. Ból, który towarzyszy odejścia bliskiej oso­by, jest uczuciem naturalnym, normalnym, nie­uchronnym i jako taki zostanie zaakceptowany przez dziecko. Ukrywanie bólu, a jeszcze gorzej — stwa- f rzanie pozorów bagatelizowania go, to lekcja fałszu i znieczulicy.

CAŁY PROCES

images (1)

Wreszcie nadchodzi trzeci okres żałoby: rana za­czyna się goić, następuje powrót do emocjonalnej stabilności.Cały proces podołania żałobie u człowieka doros­łego może trwać rok lub dwa. Dziecko, istota bar­dziej podatna na zranienie, potrzebuje niekiedy znacznie więcej czasu, by odzyskać równowagę.Zazwyczaj każdy człowiek doznaje ulgi, gdy może wypowiedzieć swój ból, swoją trwogę i żal. Podob­nie bywa i z dzieckiem, które bardziej jeszcze po­trzebuje wypowiedzenia tego, co dzieje się w zranio­nym, przerażonym sercu. Do nas, rodziców, należy stworzenie takich warunków, by dziecko mogło i chciało rozwijać otwartość serca i umysłu, by mogło mówić o tym człowieku, którego odejście zraniło je boleśnie. Dzieci często próbują ukryć swe tragedie, nie dajmy się więc zwieść pozornemu ich spokojowi, j a nawet pozornej obojętności.Zdarza się, że oprócz rozpaczy narasta w sercu dziecka poczucie winy za to, co się stało. Może śmierć w rodzinie to kara za to, że było nieposłuszne, za to, że krzyczało, buntowało się, za to, że kiedyś odwa­żyło się pomyśleć: „Jak to byłoby dobrze, gdyby nie było tej nudnej babci”. Jeszcze cięższe jest poczucie winy, gdy odchodzi na zawsze jedno z rodziców.

PO PEWNYM CZASIE

826150980024417150bf94ee

W pierwszym etapie przychodzi świadomość  utracenia i z tą świadomością trzeba się pogodzić. Zanim to jednak nastąpi, zdarzają się wypadki od­rzucania od siebie straszliwego faktu, próby zaprze­czania mu. Zachowanie Agnieszki, wybiegnięcie z domu do koleżanek, nie było niczym innym, jak usiłowaniem przywrócenia porządku w zakłóconym świecie dziecka, próbą zaprzeczenia nieodwracalnego przecież faktu. Potrzeba zaprzeczenia może czasem przybierać formę prawdziwego symulowania, a na­wet okłamywania otoczenia. Znamy wypadki, gdy matki po śmierci dziecka przez wiele lat utrzymują jego pokój, zabawki i ubrania w takim stanie, jakby śmierć nie zaburzyła szczęśliwej egzystencji. Dla­czego więc niepojętym jest dla nas zachowanie dziec­ka, które w pierwszym, najtrudniejszym etapie akceptowania straty usiłuje bronić się pozorowa­niem szczęśliwego, niezakłóconego istnienia? Po pewnym czasie zwycięża jednak dzień po­wszedni i dalej nie sposób żyć w ułudzie — trzeba zaakceptować fakt śmierci, trzeba się z nim pogodzić — to drugi etap.

CO ZNACZY ŚMIERĆ?

02769ff60024706f4ffb06c9

Czy dziecko może ogarnąć myślą to, co dla nas jest tak bardzo trudne? Czło­wiek dorosły wie, że śmierć to znaczy nigdy więcej nie zobaczyć już tego, kto umarł. Dziecko musi ten fakt przyjąć za nieodwracalny, musi go zaakcepto­wać, musi więc mieć znacznie więcej czasu, by u- porać się z doznanym szokiem.Agnieszka swoim niespodziewanym zachowaniem zasmuciła matkę i wprawiła ją w zakłopotanie. Ro­dzina komentowała brak wrażliwości dziecka, które było, jak się wydawało, przywiązane do babci. Za­stanawiano się, jaki popełniono błąd. Na jakim e- tapie rozwoju wrażliwe dziecko mogło zobojętnieć do tego stopnia, że na wieść o śmierci drogiego mu człowieka nie pozostało przy matce, lecz wybrało zabawę z rówieśnikami?To, co napiszę teraz, jest próbą obrony nie tylko Agnieszki, ale — z nielicznymi wyjątkami — wszy­stkich dzieci. Obserwacje wykazały, że prawie każdy człowiek po stracie kogoś bliskiego, bardzo kocha­nego, musi przejść przez kolejne stadia godzenia się ze stratą.